czwartek, 12 stycznia 2012

do dzieła



byŁy Święta, czas odpoczynku, refleksji, gromadzenia pomysłów itepe. co zaowocowało nowymi przedmiotami które sukcesywnie tu lub w sklepie umieszczać będę. na początek coś dla ciężarnych.

środa, 28 grudnia 2011

urodziło się



urodził się dziś, około 13.15. na niemieckiej farmie motyli w trassenheide. trochę trwało zanim z pogniecionego kawałka bibuły który wyglądał jak małżowina uszna, zrobił się z niego prawdziwy mutylek. nazywa się muszatek. żyje bardzo krótko, dlatego nie powiem nawet ile. ale żyje wśród podobnych sobie, ale i zupełnie innych, jaskrawych i szybkich niemalże jak nietoperze, więc nawet nie odczuje że świat wokół niego to trochę truman show.
na świecie jest tyle piękna, że czasem człowiekowi zapiera dech i myśli sobie że za chwilę pęknie. tym mocniejsze jest pękniecie, im mniej-wcześniej- wierzy się w to że taki właśnie jest świat. a przed tym inkubatorem dzisiaj pomyślałam, że nawet jeśli żyję w szklarni, to fruwać nauczę się i niech w końcu prowadzi mnie instynkt. i intuicja.

wtorek, 20 grudnia 2011

karp se pływa


póki co ukrywa złote łuski

niedziela, 4 grudnia 2011

środa, 30 listopada 2011

rękawice cd



zdawa mi się że nie nadążam z robieniem zdjęć. przedostatnia uchowana para. można jej szukać na allegro albo w sklepie mym

poniedziałek, 21 listopada 2011

światełka ;)



mam potrzebę rozniecania nieśmiałego światła wokół siebie. do rozświetlania zakurzonych ciemnych kątów, tak jak się podpala pajęczyny. tak wnioskuję po tym co ostatnio wyrabiam ;] niech się pali, niech się delikatnie odbija od ocznych gałek, w końcu nie ma nic tak miłego jak widok małych płomyczków w czyichś oczach :)

sobota, 19 listopada 2011

dziecko filcuje matka się pruje

jak w tytule postu, a ze względów estetycznych nie pokażemy zdjęcia sprutej matki. ta z pewnością potrzebuje teraz szydełka :)


sobota, 12 listopada 2011

w pasewalskiej stajni

dziś w Pasewalk kiermasz wyrobów artystycznych. no, obyło się bez burzy i naporu... za to przemiłe dwie znajomości i widok znajomych twarzy z pogranicza plus nastrój świetlny stajni koszarowych stworzył klimat bezcenny.
swoją drogą Historisches U jest kolejnym przykładem na to jak można przywrócić miastu - nie tylko jako tkance, ale przede wszystkim mieszkańcom - opuszczone i zdegradowane zespoły budynków. z tego co zdążyłam zauważyć - jestem tu drugi raz dopiero- zrewitalizowano ten obiekt należący do koszar w sposób pozwalający na czasową adaptację, na cele wystawiennicze, etc. ale sprawdza się to z ogromnym powodzeniem.




czwartek, 10 listopada 2011

po warsztatach

a oto efekty pracy. dziś dzieci pracowały wspólnie z mamami nad obrazkiem z różnokolorowej i różnej grubości wełny. jest to dość trudne zadanie dla początkujących i chyba jednak trochę nużące, bo po kwadransie masowania mokrej wełny dzieci musiały poszukać czegoś nowego. tym nowym okazała się gręplarka, przy której w mig ustawiła się kolejka...


wtorek, 8 listopada 2011

jesienne słońce...


czy te kolory w ogóle są interesujące? czy robienie przedmiotów z filcu w ogóle jest interesujące? chyba nie, jeśli robi się to dla siebie.....

czwartek, 3 listopada 2011

bo robię to z miłości

do koloru :)kto powiedział że jesień nie jest przyjemna. w dotyku.
kto powiedział że dynia w haloween nie zamienia się w liście.
kto mi nie powiedział że mam coś na twarzy